045.

Minął miesiąc wstawania o piątej rano. Wreszcie. Moje czarne plamy pod oczami może się trochę zmniejszą. Wyglądam jakbym był kochankiem używek. Przemęczenie i znużenie życiem. Piątek trzynastego pechowy specjalnie nie był. Odlatuje już głową pełną myśli w drugi świat.

Mam ogromne chęci napisać coś większego. W twardej oprawie. Zaczynam nowy rozdział. Zapominam. Wybaczam. Zmieniam (się?).

XXX

Reklamy

044. Jestem taki ciężki

Jestem taki ciężki kiedy zostawiam w sobie te słowa, które zawsze chciałem powiedzieć wystarczająco głośno.

Jest taki moment w życiu w którym nie chce mówić nic, co mogłoby się odegrać na mnie mocniej.

Bo rasa ludzka lubi być złośliwa na czystą prawdę.

Od jutra do następnego piątku zapowiada się bardzo męczący fizycznie dla mnie okres. Nie mam na to sił. Psychicznych również. Może być słabo. Nie chcę.

043. Odcisk na duszy

Ostatnio jestem przepracowany. Budzę się każdego dnia o piątej i zastanawiam się dlaczego. Kiedy nie mogę znaleźć żadnego sensownego powodu, drzemka w budziku uruchamia się po raz piętnasty. To ten znak, że trzeba dalej żyć w tej grze złudzeń. Nic tak nie psuje człowieka jak zranione serce i poczucie bycia manipulowanym. Żyjemy w stadzie silniejszych i słabszych. Oni mają nad nami władzę. Zawistne uśmiechy tego nie zmienią.

Chciałbym pojechać po cichutku,

Bez tych pytań i żalu,

Świeżą duszą zdominować swoje ciało,

I doprowadzić do zabójstwa,

Starego ja.

042. To jest dar

To jest dar

Kiedy dajesz mentalne dużo

Ale to nadal dla nich za mało

Kiedy smycz ogranicza Twój ruch

I żaden nóż jej nie złamie

To jest przekleństwo

Mamy je od urodzenia

Rzucamy zaklęcia na innych

Potem je zdejmujemy jakby były niczym

Nie zaufam

Mój wdzięk przepada

Wypadam z blasku nagród

Wpadam w pętlę kar

To jest dar

Twoja opinia straciła słodkawy smak

Jesteś jak reszta

Przyjaciele

Patrzący na swoją dupę

Jakby była pokryta zlotem

To nasze przekleństwo.

Witajcie ptysie z powrotem na moim blogu.

008. Złość pełna złych tonów

Krzyk, wzniesiony ton – to właśnie to co dostawałem od małego w prezencie. Dlatego teraz jestem przewrażliwiony na jego punkcie. Nie pozwalam sobie na wyżywanie się na mnie w taki lub inny sposób. Kiedy ktoś próbuje, ja ucinam dialog, ewentualnie kiedy ja uniosę się – każdy odpada. Wiem, że trzeba potrafić wrzasnąć kiedy jest taka konieczność, ale sprawy błahe można załatwić łatwo bez konieczności walki słownej.

Nie jesteś lepszy kiedy próbujesz krzyczeć, 

Nie jesteś ważniejszy kiedy robisz szum,

Jesteś ważny kiedy robisz swoje gówno dobrze. 

Lubię przesadzać, musicie to wybaczyć. Właśnie jakaś taka błaha sprawa spowodowała we mnie odruch wejścia na WordPress i wyżycia się na tej już prawie nieżywej klawiaturze. Może trochę sobie umysł oczyszczę. 

Shh, padam na twarz. Nic dobrego dla świata nie zrobiłem, a nogi i tak mi się proszą do łóżka.